Stwórz idealne show, czyli jakich rzeczy unikać na scenie?

Co jakiś czas aktualizuję sobie wiedzę – oglądam wszystkie zaległe odcinki twórców mówiących o biznesie muzycznym i czytam ostatnie artykuły na moich ulubionych blogach. Tym razem dotarłem do wideo Damiana Keyesa p.t. „Jak stworzyć perfekcyjne show – jakich rzeczy unikać na scenie”, w którym autor, będący niezwykle doświadczonym muzykiem, mającym za sobą tysiące koncertów, również na największych scenach Europy, czy Stanów Zjednoczonych, opowiada o największych błędach jakie popełniamy w trakcie występów. Postanowiłem przetłumaczyć dla Was jego listę i okrasić ją komentarzami z mojego doświadczenia. Zapraszam do czytania!

Czynnikiem, który doprowadził do stworzenia przez Damiana materiału, na którym będę bazował, była jego wyprawa do Nashville – zagłębia muzycznego, w którym to był na blisko 100 koncertach w 30 dni. Liczba dość szokująca, ale wydaje mi się, że jeszcze dwa lata temu taki wynik byłby osiągalny też we Wrocławiu, czy Krakowie. Jak myślicie?

Przechodząc jednak do meritum – przed Wami 7 błędów, które najczęściej popełniamy na scenie, oraz 3 główne zasady, którymi warto się kierować, żeby tych błędów uniknąć.


1. Wchodzimy na scenę wyglądając, jak byśmy szli prosto z ulicy

jakich rzeczy unikać na scenie - wygląd
źródło: Pexels

Ciekaw jestem, czy wśród naszych słuchaczy znalazłby się ktokolwiek, kto nigdy nie był na koncercie na którym członkowie zespołu byli ubrani tak jak przyszli – najczęściej w jeansy i t-shirt. To jest jedna z kwestii na które zwracamy zawsze uwagę – podobnie jak niezwiązany z branżą odbiorca, choć często nieświadomie. To, w co jesteś ubrany, świadczy o Twoim poziomie profesjonalizmu, świadomości i celowości tego, co robisz na scenie.

Nikt nie mówi, że musisz występować w strojach zaprojektowanych przez lokalnego kreatora mody (my najczęściej gramy w ciuchach z lumpeksu, naprawdę ;)), ale wymyślenie koncepcji na to jak wyglądacie powinno być totalną podstawą jeszcze przed zagraniem pierwszego koncertu.


2. Gramy nowej publiczności nowe piosenki, zamiast największych petard

Zdjęcie autorstwa Ruslan Alekso z Pexels

Punkt, który zdecydowanie najbardziej zmusił mnie do zmiany myślenia. Do tej pory kompletnie nie myślałem w tych kategoriach a przecież to takie oczywiste. Jeśli grasz dla nowej publiczności, w nowym miejscu, to Twoim zadaniem nie jest pokazanie najnowszych utworów – one są świetnymi smaczkami dla Twoich fanów a nie dla kogoś, kto Cię kompletnie nie zna. Jeśli ktoś słyszy Cię po raz pierwszy, to każdy Twój utwór jest dla niego nowy. Twoim zadaniem jest zaciekawienie słuchacza na tyle, żeby stał się Twoim fanem. Jak tego dokonać? Grając najlepsze utwory!

Przed tym sezonem postanowiliśmy zmienić sposób kończenia koncertów – zamiast połączenia dwóch świetnych, dynamicznych utworów i przedstawienia zespołu podczas jednego z nich, postawiliśmy na zakończenie koncertu ostatnim singlem. Ten pomysł przetrwał jakieś 3 grania. Reakcja publiczności była nieporównywalnie słabsza niż wtedy, kiedy kończyliśmy „Toastem” i „W nieznane”. Wróciliśmy do poprzedniego sposobu i przetrwa on pewnie przynajmniej do końca sezonu – do tej pory nikt nie powiedział, że „znowu skończyliście koncert tak jak ostatnio” 😉

3. Nie przygotowujemy tego, co chcemy powiedzieć między utworami

Zdjęcie autorstwa Thibault Trillet z Pexels

Tutaj akurat sprawa nie jest dla mnie taka prosta. Nie wyobrażam sobie przygotowania gadki na takiej zasadzie, że piszę tekst a później uczę się go na pamięć. Nie dość, że brzmiałoby to bardzo sztucznie, to jeszcze absolutnie wyklucza reagowanie na to, co dzieje się na scenie i na widowni. Wydaje mi się, że najlepszym sposobem jest przemyślenie sobie ogólnej taktyki – czy chcę więcej opowiadać o utworach, historyjkach z życia zespołu (co jest super, kiedy masz fanów pod sceną, ale może być kompletną klapą, kiedy grasz dla kogoś, kto słyszy Cię pierwszy raz), czy może chcę się oprzeć tylko o podziękowania, tytuły utworów i zachęty do wspólnej zabawy. Po tym, jak już wybierzemy styl komunikacji, można sobie w głowie z grubsza ułożyć co kiedy powiemy, o co zapytamy, o czym przypomnimy. A reszta niech jednak pozostanie improwizacją 🙂

4. Zbyt rzadko powtarzamy swoją nazwę

Logo zespołu Madamme

Coś o czym często zapominamy. Wypowiadamy nazwę naszego zespołu tylko podczas przywitania i przedstawiania członków zespołu, czasem jeszcze poświęcamy jedną przedpiosenkową gadkę na przeliterowanie nazwy Madamme ze względu na nietypowy zapis. Co jednak w sytuacji, gdy publiczność zmienia się w trakcie koncertu (np. gdy koncert jest w otwartym miejscu i ludzie słysząc muzykę podchodzą bliżej)? Wtedy trzeba reagować na bieżąco. Naszym rekordem było chyba przypomnienie naszej nazwy 6 razy podczas godzinnego ulicznego występu. Damian mówi, że w standardowej sytuacji koncertowej sensowną liczbą jest powtórzenie nazwy 3 razy, wtedy mają szansę usłyszeć ją Ci, którzy byli wcześniej po piwo i Ci, którzy nie zrozumieli za pierwszym razem 😉

5. Nie dajemy powodu, żeby ludzie mieli nas followować na social mediach

Zdjęcie autorstwa Cristian Dina z Pexels

„Polubcie nas na facebooku, zafollowujcie na Insta, zasubskrybujcie na YouTube!”. Tylko właściwie dlaczego mieliby to zrobić?

Po pierwsze warto powiedzieć, że im większa rzesza ludzi na naszych socialach, tym poważniej jesteśmy traktowani i łatwiej nam załatwić koncert, wywiad, czy puszczenie naszych utworów w stacjach radiowych. To jednak zadziała tylko na tych, którzy poczuli do nas sympatię i mimo, że znają nas dopiero od godziny, już życzą nam dobrze. Do pozostałych można podejść inaczej – zrobić sobie zdjęcie ze sceny i poprosić ich o oznaczenie się na nim (oczywiście na naszym fanpage’u). Można też poprosić publiczność o zrobienie nam zdjęć/nagranie filmików i oznaczenie nas – jeśli wykonają taką pracę, jest duża szansa, że polubienie nas na socialach nie będzie stanowiło dla nich problemu.

6. Nie słuchamy koncertów innych zespołów, które z nami grają

Zdjęcie autorstwa Luis Quintero z Pexels

Kolejna dość złożona kwestia, patrząc z perspektywy zespołu, który ma zaraz wejść na scenę. Z jednej strony wzajemne wsparcie w tej branży jest absolutnie konieczne. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której rzeczywiście mógłbym się zawinąć po próbie dźwięku i nie wysłuchać nawet kilku piosenek granych przez zespół grający przed nami. Z drugiej strony bycie pod sceną przez cały koncert, w momencie, kiedy gramy jako następni jest dla mnie nie do zrobienia – kilkanaście minut na skupienie, wyciszenie i krótką gadkę motywacyjną przed wejściem na scenę to coś, bez czego nie wyobrażam sobie grania.

Do tego dochodzi jeszcze jeden aspekt, wyrażony w komentarzu pod wideo Damiana. Pewien organizator koncertów napisał, że sytuacja w której zaprasza kilka zespołów i jeden z nich nie przychodzi na koncert innego jest dla niego dyskwalifikujący – ten zespół więcej u niego nie zagra. Ciekawe jak wielu naszych rodzimych organizatorów ma podobne podejście…

7. Nie mamy pod sceną nikogo, kto zrobiłby nam zdjęcia/nagrał wideo/zrobił streama

Zdjęcie autorstwa Herror Conhache z Pexels

Chyba wszyscy zmagamy się bardzo często z problemem braku contentu do wrzucania na social media. Równocześnie zupełnie nie wykorzystujemy najlepszej okazji do tego, ten content stworzyć – sytuacji koncertowej. Zdjęcie ze sceny, fragment utworu, zdjęcie z publicznością, reakcja publiczności na zagrany utwór – cyk, tydzień postów z głowy. Nawet jeśli nie ma pod sceną nikogo, kto robiłby zdjęcia zawodowo (na cele gazety/portalu internetowego), można poprosić jedną osobę z widowni o kilka fotek i krótkie wideo. Jest duża szansa, że ta osoba poczuje się wyróżniona i wykona swoje zadanie najlepiej jak będzie potrafić.

Myślę, że każdy z nas popełnia przynajmniej jeden z błędów, które przedstawiłem w tym artykule. Mam nadzieję, że będzie to impuls do zmiany i dalszego rozwoju 😉 A na koniec 3 najważniejsze zasady, którymi powinniśmy się kierować będąc na scenie (oczywiście według Damiana Keyesa):

  1. Dla przynajmniej jednej osoby na widowni jesteś kimś zupełnie nowym
  2. We wszystkim co robisz powinieneś mieć cel
  3. Wyciśnij cytrynę najmocniej jak się da 😉

Jeśli interesują Cię tematy związane z zachowaniem na scenie, serdecznie polecam też książkę Władka Foltyńskiego (twórcy bloga Muzyk 2.0) pt. „Komunikacja Pozadźwiękowa”!

Przypominamy też o naszym ostatnim odcinku, czyli „Jak przeżyć w krótkiej trasie?”!

1 myśl na “Stwórz idealne show, czyli jakich rzeczy unikać na scenie?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.