5 głębokich inspirujących cytatów o pisaniu piosenek

person in gray long sleeve shirt holding white paper

Na naszej stronie będą co jakiś czas pojawiać się nie tylko nasze autorskie artykuły, ale też tłumaczenia (dość luźne w formie i restrykcyjne w treści) artykułów z blogów zagranicznych. Ten wpis jest właśnie takim przypadkiem. Twórcą oryginalnej wersji jest Dan Reifsnyder (o którym więcej możesz przeczytać na końcu artykułu) a opublikował go na https://blog.sonicbids.com/songwriting-quotes-inspire-all-musicians.

Życie kreatywnej bestii, jaką jest każdy kompozytor i tekściarz, nie jest usłane różami. Songwriterzy generalnie dosyć często czują się wypruci, rozciągnięci do granic możliwości, słowem (jak to mawia Andrzej Tucholski) są jak za mała ilość masła rozsmarowana na za dużej ilości kromek. Jeśli brakuje Ci motywacji, czujesz, że cała twoja kreatywność gdzieś uciekła często ciężko znaleźć rzecz, która pozwoli Ci wrócić do Twojego normalnego stanu.

Czasami jednak wystarczy malutka rzecz, kilka słów zaczerpniętych od znajomych artystów, czy Twoich idoli. Nie przedłużając więc, mamy dla Ciebie 5 cytatów, które mogą być takim właśnie światełkiem w dniu, kiedy nic nie chce powstać.

„Oczekiwanie na bycie odkrytym, zauważonym, chęć, żeby ktoś inny wykonał całą pracę za Ciebie, jednocześnie marząc o byciu bogatym i sławnym jak twoi idole, jest nie tylko głupie ale też słabe i nieefektywne. Weź swoje pragnienie spełnienia marzeń, celów i ambicji i uczyń je paliwem dla ognia palącego Ci się pod dupą i zmuszającego Cię do wzięcia się do pracy i wstąpienia na drogę prowadzącą do sukcesu”

— Lorem Weisman

Dla wielu to naprawdę wielka pigułka do przełknięcia. Ten cytat może Cię nawet irytować i to dobrze! To znaczy, że działa i powoduje, że podświadomie próbujesz się bronić. Myślenie, że pewnego dnia nie wiadomo skąd zostaniesz „odkryty” lub odniesiesz sukces z dnia na dzień, w rzeczywistości jest szkodliwa dla wielu początkujących artystów.

Żaden łowca talentów (swoją drogą, ilu łowców talentów ostatnio spotkałeś?) nie zadzwoni do Ciebie ot tak i nie zaproponuje, żebyś przyszedł do studia wielkiej wytwórni i zaśpiewał swoje piosenki. Musisz sam ruszyć się i „podbić ulicę”. Powoli, szczebel po szczeblu wspinać się po tej drabinie. Musisz tyrać jak wół. Panienka zwana Szczęściem jest dość przewrotna, ale jednej rzeczy się trzyma – im więcej czasu i zaangażowania w coś włożysz, tym częściej obdarza Cię swoim uśmiechem.

„Piszę tylko kiedy czuję wenę. Na szczęście przychodzi ona codziennie rano punktualnie o 9:00”

— W. Somerset Maugham

Byłem przyzwyczajony do czekania na wenę przed rozpoczęciem pisania. Czasami wena była regularnym gościem – pisałem kilka razy w tygodniu, niemalże częściej niż mogłem. Czasem jednak nie napisałem niczego przez całe miesiące – stawałem się wtedy nerwowy i sfrustrowany. Myślę, że każdy kto pracuje kreatywnie wie o czym mówię.

Maugham jednak (i wielu innych) wyleczyli u siebie tę dolegliwość a recepta okazuje się zaskakująco prosta: umówić się ze sobą na pisanie. Spróbuj wyznaczyć sobie ten sam czas każdego dnia, czy to po wstaniu, czy przed snem, a może w trakcie dnia, kiedy czujesz się najbardziej zrelaksowany. Pisz przez godzinę lub dwie.

Nie narzucaj na siebie żadnej presji – po prostu daj rzeczom się wydarzać. Kiedy jesteś w kontakcie ze swoją kreatywnością, wena czuje się zaproszona, żeby wpadać coraz częściej.

„Bez rzemiosła, wena jest niczym więcej niż trzciną poruszaną przez wiatr”

— Johannes Brahms

Co się dzieje, gdy masz świetny pomysł, ale nie potrafisz go wprowadzić w czyn? Co kiedy nie potrafisz grać na tyle dobrze, żeby zagrać to, co masz w głowie? O tym właśnie mówi Brahms. Przyszła do Ciebie wena, masz pomysł, a to 50% równania, ale brakuje Ci umiejętności.

Kiedy zacząłem byłem przekonany, że mogę wręcz wypluwać z siebie kolejne piosenki i wszystkie będą czystym złotem. Kiedy teraz do tego wracam widzę, że nawet jeśli pomysły były niezłe, to po prostu brakowało mi umiejętności.

Na szczęście dosyć szybko zdałem sobie sprawę, że nie jestem „najmądrzejszy w całej klasie”. Zacząłem szukać nauczycieli i mentorów. Czytałem książki o songwritingu. Uczęszczałem na seminaria i lekcje. Z moich przeżyć i cytatu Brahmsa wyłania się jedna myśl: drąż coraz głębiej, nie przestawaj się rozwijać a następnym razem, kiedy najdzie Cię genialny pomysł, po prostu go wprowadzisz w życie i zwalisz wszystkich z nóg!

„Większość ludzi daje okazji uciec, gdyż jest ubrana w kombinezon i wygląda jak praca”

— Thomas Edison

Znam zdecydowanie zbyt wielu twórców, którzy czekają na idealny moment, żeby zacząć rozwijać karierę – czasem nawet zdarza im się odrzucić „niezłą” okazję na pójście dalej (np. lokalny koncert dla nowej publiczności) gdyż są tak zapatrzeni na garniec złota na końcu tęczy, że nie dopuszczają do siebie myśli o innej, dłuższej, bardziej skomplikowanej drodze. Uważają wręcz, że są „zbyt dobrzy”, żeby grać takie koncerty, bo są „stworzeni do bycia wielkimi już teraz”.

Tylko, że wielkość nie przychodzi sama. Wielkość jest poprzedzona doświadczeniem i tak naprawdę drogą do niej jest granie małych koncertów i budowanie bazy odbiorców przez 99% czasu. Jeżeli twój wujek nie jest szefem wielkiej wytwórni muzycznej, musisz włożyć gigantyczną ilość pracy, żeby osiągnąć swój cel. Musisz każdego dnia stawiać kolejny krok na tej drodze – czy to będzie szlifowanie swojego rzemiosła, pokazywanie muzyki coraz szerszej rzeszy ludzi, czy łapanie kontaktów. Cały świat zawsze będzie przeciwko Tobie, jeśli Twoja muzyka nigdy nie opuści Twojego biurka.

„Nie istnieje szkoła dla songwriterów. Uczysz się słuchając melodii. Próbujesz je zrozumieć, rozebrać na części, zobaczyć z czego są zrobione. I zastanawiasz się, czy Ty też możesz taką napisać”

— Tom Waits

Słuchaj muzyki. Chodź na koncerty. Bierz na tapet piosenki swoich ulubionych twórców i rozkminiaj jak zostały napisane. Już samo to może przyspieszyć pisanie stukrotnie, ale proponuję pójść jeszcze o krok dalej.

Jeśli mieszkasz blisko jakiegoś „muzycznego huba” chodź tam i zapoznaj się z lokalnymi artystami – słuchaj ich muzyki i daj im możliwość słuchania Twojej. Zdekonstruuj świetne rzeczy, które robią i zastanów się, czy możesz je robić podobnie albo lepiej.

Bycie kreatywnym w samotności z pewnością nie jest proste, choć niektórzy się w tym odnajdują. Dla większości z nas dużo łatwiej jest jednak, kiedy mamy towarzysza tej podróży. Może to przyjąć przeróżne formy – od przyjaźnienia się z kimś, kto może doradzić, do wspólnego muzycznego projektu.

Może warto poszukać takich znajomych w różnych grupach dla tworców na facebooku (w oryginalnym artykule był przykład Sonicbids, ale on nie za bardzo przystaje do naszych realiów ;))? Osoby będące na takich grupach zazwyczaj jadą z Tobą na jednym wózku. Kto wie, może nawet będąc własną wersją Lennona znajdziesz swojego McCartneya?

Poszukiwanie wiedzy u Twoich kumpli ale też tych, których już z nami nie ma jest niesamowicie skuteczne – artyści kroczą tą drogą od tysięcy lat a prowadziła ona już przez setki kultur. Jest niemalże zupełnie nieprawdopodobne, że nikt nie napotkał na swojej problemu, z którym się zmagasz. Dobrze jest wiedzieć, że nie jesteś w tym sam.

Jeśli któryś z cytatów szczególnie z Tobą zarezonował, może warto go wydrukować i mieć go przy sobie, np. w portfelu, czy za szybą w samochodzie. W ten sposób mógłbyś inspirować się nim każdego dnia.

Ostatni akapit w oryginale jest akapitem zachwalającym sonicbids jako platformę do wyszukiwania i bookowania koncertów. My z kolei polecamy ją jako świetne źródło wiedzy. Nie zrażajcie się tym, że ostatnio posty pojawiają się bardzo rzadko, rozmawiałem z nimi, powiedzieli, że zaraz wracają do żywych i częstotliwość się zwiększy 🙂

Daniel Reifsyder jest songwriterem pochodzącym z Nashville, nominowanym do nagrody Grammy. Rozpoczął swoją muzyczną drogę w wieku trzech lat. Jest aktorem a jego głos można było usłyszeć w głównym motywie z The Magical School Bus i piosenkach z Kevina Samego W Domu 2. Współpracował m.in. z Michaelem Jacksonem i Little Richardem. Prowadzi swojego bloga songsmithing.net

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.